Czy warto kupować kolejne kursy online? Wiedzy ci nie brakuje

Kiedyś kupowałem kursy trochę jak leki. Coś mnie uwierało, więc płaciłem. Przez chwilę robiło się lżej. Do dziś mam na dysku folder z kursami, których nigdy nie skończyłem. AI, sprzedaż, reklama.

Sam zakup dawał mi poczucie, że zająłem się problemem. Miałem program, dostęp do lekcji i obietnicę, że wystarczy przerobić materiał po kolei. Tyle że po kilku dniach wracało zwykłe życie, a kurs lądował obok poprzednich.


Dlaczego po zakupie robi się lżej

Często przed zakupem jest chaos: od czego zacząć, komu zaufać, czego jeszcze trzeba się nauczyć. Potem ktoś układa cały temat w moduły. Pojawia się plan, następna lekcja i pasek postępu. Napięcie spada, zanim zdążysz cokolwiek obejrzeć.

Dostajesz też wygodną rolę ucznia. Uczeń może jeszcze ćwiczyć, robić notatki i przygotowywać się do startu. Na tym etapie nikt nie pyta o klienta, sprzedaż ani efekt. Liczy się przerobiony materiał.

Problem zaczyna się wtedy, gdy nauka stale zastępuje próbę. Oglądasz następną lekcję, bo nadal trudno odpowiedzieć sobie na pytanie: "co ja właściwie umiem i kto mógłby mi za to zapłacić?".

Zakup już przyniósł ulgę. Po kilku dniach zaglądasz więc do lekcji coraz rzadziej. Kolejny kurs zostaje niedokończony.


Za co nadal warto płacić?

Za uporządkowaną wiedzę nadal warto płacić. Tyle że dziś część odpowiedzi dostaniesz od AI w kilka minut. Możesz dopytać, poprosić o przykład i dopasować odpowiedź do swojej sytuacji.

Warto płacić za to, czego samo nagranie nie zapewni: dobrą kolejność pracy, sprawdzone przykłady, kontakt z prowadzącym, termin i informację zwrotną.

Przed kolejnym zakupem zadaj sobie proste pytanie: jaki konkretny efekt ma powstać po pierwszej lekcji? Nie umiesz go nazwać? Wstrzymaj zakup. Wróć, gdy odpowiedź będzie konkretna: "wyślę ofertę do trzech firm" albo "pokażę klientowi gotową stronę".


AI przygotuje kilka wersji. Co z nimi zrobisz?

Z AI szybko przygotujesz kilka wersji oferty. Klient nie zobaczy żadnej, dopóki jednej mu nie wyślesz.

Można wtedy utknąć w poprawkach: kolejny nagłówek, kolejny ton, porównywanie wariantów. A odpowiedzi od klienta nadal nie ma.

AI korzysta z wiedzy dostępnej dla wszystkich. Ta sama komenda da wielu osobom podobny punkt wyjścia. Różnicę robi to, co znasz z własnej pracy: branża, klienci i problemy, które już udało ci się rozwiązać.

Najprościej sprawdzić to przy jednym konkretnym zleceniu.


Pokaż ofertę i zobacz, co usłyszysz

Wyobraź sobie, że pokazujesz komuś swoją ofertę. Możesz usłyszeć: "o, dokładnie tego potrzebuję". Możesz też usłyszeć: "nie rozumiem, co właściwie dostanę".

"Tak" potwierdza, że problem jest realny. "Nie rozumiem" pokazuje, co poprawić. Po jednej takiej rozmowie wiesz o swojej ofercie więcej niż po kilku godzinach dopracowywania jej w samotności.

Po kawałku nauki zrób próbę. Wyślij gotową stronę właścicielowi firmy. Próbkę tekstu pokaż osobie, która prowadzi sklep. Pomysł na automatyzację przedstaw przedsiębiorcy, który co tydzień traci czas na tę samą czynność.


Zacznij od tego, co już potrafisz

Poświęć 15 minut i odpowiedz na trzy pytania:

Z odpowiedzi wypisz trzy konkretne usługi, które możesz komuś zaproponować. Przy każdej zapisz, kto mógłby jej potrzebować i jak dotrzesz do pierwszej takiej osoby.

Lista sześciu punktów ćwiczenia na piętnaście minut: trzy pytania o to, co już umiesz, wypisanie trzech usług, komu je sprzedać i jaki pierwszy krok do oferty.
Ćwiczenie na piętnaście minut. Na końcu nie masz notatki, masz adresata.

Na końcu wybierz jedną usługę i jednego adresata. Możesz napisać krótką wiadomość, pokazać próbkę albo poprosić o 15 minut rozmowy. Potrzebujesz odpowiedzi. Dopiero ona pokaże, co ma sens, a co trzeba poprawić.


Zanim kupisz następny kurs

Sprawdź, czy wykorzystujesz już to, czego nauczyły cię poprzednie. Wybierz jedną rzecz i użyj jej przy realnym zadaniu.

Wyślij ofertę. Pokaż wersję roboczą. Zapytaj potencjalnego klienta, czego w niej brakuje.

Może usłyszysz "tak". Może dostaniesz odmowę z konkretnym powodem. "Tak" daje kierunek. Konkretna odmowa też.

Następny kurs kup wtedy, gdy wiesz, po co otwierasz pierwszą lekcję i gdzie od razu jej użyjesz.

Najczęstsze pytania

Czy warto kupować kursy online?

Tak, jeśli kurs rozwiązuje konkretny problem i od razu wykorzystasz materiał w praktyce. Sam zakup daje poczucie, że temat jest już ogarnięty. Dlatego przed płatnością warto ustalić, co zrobisz po pierwszej lekcji i komu pokażesz efekt.

Dlaczego nie kończę kursów, które kupuję?

Często największa ulga przychodzi już po zakupie. Dostajesz plan, moduły i poczucie porządku. Gdy napięcie spada, motywacja do oglądania kolejnych lekcji też słabnie. Pomaga uczenie się pod konkretne zadanie, zamiast przerabiania materiału od początku do końca.

Jak przestać kupować kursy i zacząć działać?

Wybierz jedną rzecz, którą już umiesz, i sprawdź ją u konkretnej osoby. Możesz wysłać ofertę, pokazać próbkę albo zapytać potencjalnego klienta, czy takie rozwiązanie byłoby dla niego przydatne. To, co odpisze, powie ci więcej niż kolejna lekcja na ten sam temat.

Czy AI zastąpi kursy online?

AI ułatwia szybkie zdobywanie informacji. Dobry kurs nadal może dać sprawdzoną kolejność pracy, przykłady i wsparcie prowadzącego. Szkoda płacić wyłącznie za informacje, które AI poda po jednym pytaniu. Warto płacić za praktykę i informację zwrotną.

Skoro mam AI, dlaczego wciąż nic nie wypuszczam?

AI szybko przygotuje kilka wersji oferty. Potem wybierz jedną, wyślij ją do konkretnej osoby i dopiero na podstawie odpowiedzi poprawiaj.

Masz folder kursów, których nie skończyłeś?

Podczas warsztatu bierzesz to, co już umiesz, i przekładasz na pierwszą ofertę. Pracujemy nad nią na żywo i od razu pokazujesz ją innym.

Zobacz warsztaty na żywo →
Łukasz Maćkowiak

Łukasz Maćkowiak

Przedsiębiorca i twórca Finansowego Wsparcia. Pokazuje, jak budować zasięg, sprzedawać wiedzę i prowadzić kampanie na Instagramie. AI wykorzystuje na co dzień w marketingu, sprzedaży i tworzeniu produktów. Prowadzi podcast i newsletter Finansowe Wsparcie.